Zaplanowana tydzień wcześniej wycieczka rowerowa Społecznej Jedynki. Miało być pięknie mówili. Miało być słońce i 21 stopni mówili…
Rano wszystko się zgadza oprócz pogody. Leje jak z cebra i nic nie zapowiada, by miało przestać. Ustawiając na wewnętrznym dziedzińcu Szkoły rower mojego dziecka napotykam wzrok ojca robiącego to samo.
‚Niech się Pan nie martwi dyrektorze. Nie ma złej pogody na rower, jest tylko źle dobrane ubranie”.
Ponieważ znam to powiedzenie, zdaję sobie również sprawę, że jesteśmy w zdecydowanej mniejszości, więc pociecha jest marna, choć szczera.
Na szczęście niebo lituje się nad nami pół godziny przed wyjazdem. Najpierw strefa sacrum: piękne widoki, radość z jazdy, Skwer Kościuszki, Dar Młodzieży, Port Jachtowy, Bulwar Nadmorski, morze, mewy i zabawa na plaży miejskiej. Przed wjazdem na Witomino upomniała się o swoje prawa również strefa profanum. Zbudowani napojami, słodyczami, hot-dogami, muffinkami, bułeczkami i batonikami znajdujemy w sobie nieodkryte wcześniej pokłady siły, by po 13 kilometrowej wycieczce wspiąć się na przepiękne wzgórza morenowe i Witomino do naszej Szkoły. Zmęczeni i dumni – to chyba kwintesencją dobrego, aktywnego wypoczynku. Dziękuję Kochani. Do zobaczenia na kolejnej wycieczce już wkrótce!